5 sie 2008

czuję wschód...

05 listopada 2007

czasem tak bardzo
tak bardzo przestaje się myśleć
idzie się na przód
przed siebie
byle dalej
jak najprędzej

i skacze się w przestrzeń
wyimaginowaną
niezaplanowaną
lecz - zastaną

można brnąć...

w życiu nieskończoność się rozpada

zbyt piękna, prosta rzeczywistość zawodzi


dzisiaj biegłam
musiałam ujrzeć
coś wskazywało mi jeden kierunek...


tęsknota wzmaga się
zaczyna gotować się we mnie

odczuwam niewyobrażalny brak
drży nade mną pustka nieobecności

lecz nieobecni przecież mogą być najbliżej...

Bóg jest przy mnie

...


gmatwanina się skończy

czuję wschód Słońca, które zaszło...

Brak komentarzy: