05 listopada 2007czasem tak bardzo
tak bardzo przestaje się myśleć
idzie się na przód
przed siebie
byle dalej
jak najprędzej
i skacze się w przestrzeń
wyimaginowaną
niezaplanowaną
lecz - zastaną
można brnąć...
w życiu nieskończoność się rozpada
zbyt piękna, prosta rzeczywistość zawodzi
dzisiaj biegłam
musiałam ujrzeć
coś wskazywało mi jeden kierunek...
tęsknota wzmaga się
zaczyna gotować się we mnie
odczuwam niewyobrażalny brak
drży nade mną pustka nieobecności
lecz nieobecni przecież mogą być najbliżej...
Bóg jest przy mnie
...
gmatwanina się skończy
czuję wschód Słońca, które zaszło...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz