16 listopada 2006byłam
kiedyś byłam nieistnieniem
byłam błahostką
byłam niczym
nie było mnie
może jakaś gwiazda wiedziała
że nadchodzę
może gdzieś w otchłani
cichy szept wiatru wykrztusił
że już jestem
że zabieram już powietrze
że już moje myśli rodzą się w przestrzeni
może nawet ktoś się uśmiechną
a potem dopiero się zaczęło - życie
biegałam pod stołem
nie spałam nocami
krzyczałam płakałam
nie było mi wtedy źle
kłopoty problemy...przybyły
ależ i owszem
nie wiem skąd się wzięły
i znów się zaczęły nieprzespane noce
i płacz, tylko już inny
pretensjonalnie bezpretensjonalny
zawitała miłość...
przez duszę przeszły dziwne pragnienia
dziwne natchnienia ogarnęły serce
i tak do dzisiaj wszystko się we mnie kotłuje
i mąci - życia ciąg dalszy...
moja historia jeszcze nie dokończona
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz