5 sie 2008

nie zabierajmy sobie siebie

27 stycznia 2007

patrzę za okno
przez skratowane marzenia
przez nadkruszoną szybę

nadjechał dyliżans - poćwiartowany

moje oczy
usta
dłonie
- wsiadajcie - osobno
...co mi po was?...

oddać serce?
(trochę się boję)

Idź serce
cóż jeszcze ci pozostało?
może gdzieś indziej i beze mnie będzie ci łatwiej

(idź ale obiecaj
obiecaj mi cicho - kiedyś wrócisz...)

Idź! - mówię przecież
Idź! - puszczam cię wolno
Błagam zostaw mnie
Odejdź!
puszczaj...
PRECZ!!!
__________

nie odeszło

wróciły oczy
zrezygnowały z podróży usta - głodne od lat
zwichnięte dłonie - wysiadły

dyliżans runął pod oknem - ostatnia nadzieja na szczęście
zniszczyłam ją, zniszczyłam

(ostatnia nadzieja?
czy aby na pewno?)
__________

nie płaczę
patrzę za okno
przecież nigdzie bez serca nie przyjmują
póki jestem cała mam powód do radości
dopóki mam moje oczy, moje usta, moje dłonie
mogę przynajmniej wierzyć że się kiedyś przydadzą
________________

nie zabierajmy sobie siebie
nawet gdy zdaje nam się
że popadamy w wewnętrzną - samo destrukcję

Brak komentarzy: