27 stycznia 2007
patrzę za oknoprzez skratowane marzenia
przez nadkruszoną szybę
nadjechał dyliżans - poćwiartowany
moje oczy
usta
dłonie
- wsiadajcie - osobno
...co mi po was?...
oddać serce?
(trochę się boję)
Idź serce
cóż jeszcze ci pozostało?
może gdzieś indziej i beze mnie będzie ci łatwiej
(idź ale obiecaj
obiecaj mi cicho - kiedyś wrócisz...)
Idź! - mówię przecież
Idź! - puszczam cię wolno
Błagam zostaw mnie
Odejdź!
puszczaj...
PRECZ!!!
__________
nie odeszło
wróciły oczy
zrezygnowały z podróży usta - głodne od lat
zwichnięte dłonie - wysiadły
dyliżans runął pod oknem - ostatnia nadzieja na szczęście
zniszczyłam ją, zniszczyłam
(ostatnia nadzieja?
czy aby na pewno?)
__________
nie płaczę
patrzę za okno
przecież nigdzie bez serca nie przyjmują
póki jestem cała mam powód do radości
dopóki mam moje oczy, moje usta, moje dłonie
mogę przynajmniej wierzyć że się kiedyś przydadzą
________________
nie zabierajmy sobie siebie
nawet gdy zdaje nam się
że popadamy w wewnętrzną - samo destrukcję

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz