18 grudnia 2006
na pobladłych rysach czyjejś twarzystruchlał wzrok
miał przejmujące odbicie
od jednego do drugiego policzka
przemierzył bolesnych kilka lat
nagle opadł
zgasł
kąciki czyichś ust zakreśliły smutny półksiężyc
zaczęło padać
trzeba się gdzieś schronić...
nie ma gdzie...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz