5 sie 2008

krawędź

31 stycznia 2007

na krawędzi

gdy za wcześnie jeszcze by wstać

lecz za późno by zasnąć

rodzą się w bezsennym odmęcie

niezaspokojonych nocnych pragnień

zdarzenia nigdy nie zdarzone

stłamszonej godzinami czuwania wyobraźni

nie dadzą odetchnąć brakiem tematu

wgniatają coraz mocniej twarz w i tak mokrą poduszkę

kołdrę zrzucają na podłogę

i każą telepać sie ciału - nie z zimna...

z natłoku listów niedoczytanych

z treści niedopowiedzianych

z chwil nigdy nie umiejscowionych w czasie

a gdy krawędź się skończy...?

pozostaje wytrzepać poduszkę

podnieść kołdrę

rozczesać zmierzwione włosy

...

to już nie tamten świat

tamten jest przerażający drastyczny i realny nad wyraz

nikt z was go nie pojmie

nikt z was go nie widział...

Brak komentarzy: