na krawędzi
gdy za wcześnie jeszcze by wstać
lecz za późno by zasnąć
rodzą się w bezsennym odmęcie
niezaspokojonych nocnych pragnień
zdarzenia nigdy nie zdarzone
stłamszonej godzinami czuwania wyobraźni
nie dadzą odetchnąć brakiem tematu
wgniatają coraz mocniej twarz w i tak mokrą poduszkę
kołdrę zrzucają na podłogę
i każą telepać sie ciału - nie z zimna...
z natłoku listów niedoczytanych
z treści niedopowiedzianych
z chwil nigdy nie umiejscowionych w czasie
a gdy krawędź się skończy...?
pozostaje wytrzepać poduszkę
podnieść kołdrę
rozczesać zmierzwione włosy
...
to już nie tamten świat
tamten jest przerażający drastyczny i realny nad wyraz
nikt z was go nie pojmie
nikt z was go nie widział...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz